Obligacje – o co tak naprawdę chodzi ? cz. 2

Wspomnieliśmy ostatnio o obligacjach , po co tak naprawdę są obligacje i czemu służą. Rozpatrzyliśmy klasyczny przypadek sposobu jakim myślą politycy starający ułożyć budżet nie tylko aby jak najlepiej zaspakajał potrzeby społeczeństwa , ale również aby jak najlepiej służył partii rządzącej jeśli chodzi o jego polityczne funkcje. Wspomnieliśmy o wadach oraz zaletach obniżaniu wydatków oraz podwyższania podatków. Teraz wspomnimy o tak zwanej trzeciej drodze w tym temacie. W przypadku gdy rząd znajduje się w takiej , a nie innej politycznej sytuacji i nie może zwiększyć podatkó idealnym rozwiązaniem wydaje się po prostu pożyczenie pieniędzy od osób które aktualnie ich nie potrzebują. Aby wykonać taki zabieg rząd emituje tak zwane obligację. A więc dajmy na to pożycza miliar złotych od prywatnego inwestora na okres trzech lat (ten okres nazywamy terminem wykupu , oraz zobowiązuje się oddać pożyczoną kwotę powiększoną o pięć procent w skali roku (ten termin nazywamy oprocentowaniem obligacji. Od czego zależy oprocentowanie obligacji ? W dużej mierze , najważniejszym argumentem jeśli chodzi o oprocentowanie obligacji jest oczywiście wiarygodność osoby która pożycza pieniądze. Jeśli w niedalekiej przeszłości zdażyło się , że dana osoba pożyczyła pieniądze i nie oddała ich w terminie lub nie oddała ich na czas mamy wtedy doczynienia ze stosunkowo niższą wiarygodnością , niż w przypadku osoby która oddała na czas. W przypadku gdy pożyczami osobie lub instytucji która jest bardzo sumienna wiadomo ,że w takim przypadku odsetki bądą odpowiednio niższe , gdyż mamy niemal pewność , że otrzymamy swoje pieniądze na czas.

Komentarze są zamknięte.